Czego nie wolno robić w Delhi?
Jeść na ulicy i szlajać się po zmroku...
Zrobiłyśmy obie te rzeczy (veg momo!) i żyjemy ;)
Podczas 5-godzinnego spaceru po mieście widziałyśmy:
Małe szare wiewiórki (bardzo szybko biegają, a raczej skaczą jak miniaturowe kangury)
Krówki (niesamowite, wielkie oczy)
Kozy
Psy (smutne chudziaki, wszystkie do siebie podobne)
Stado małp (dość przerażające)
Papużki.
Oprócz tego oczywiście milion ludzi, którzy chcieli sobie zrobić zdjęcie z Kiciem oraz dwa miliony pojazdów wszelkiej maści, których cechą wspólną jest dzialający klakson.
Udało nam się wypracować pewien trik upraszczający oganianie się od usłużnych kierowców autoriksz. Po prostu poruszamy się prawą stroną drogi. Riksza raczej ma problem z podjechaniem "pod prąd", choć i to się zdarza.
Jutro w planie Agra, ale... hmmm drobne nieogarnięcie panuje...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz