Lot był znów wielkim przedsięwzięciem. Na raz odprawiało sie 40 osób i jak tu zrobić żeby nie zapłacić nadbagażu bo tu w Indiach standardowy limit to 15kg. Udało sie! Aha Leander Paes jest tutaj traktowany jak król! Przyjechał na lotnisko 40min przed lotem a na pokład wszedł dosłownie 15min przed wylotem. Z pocałowaniem ręki go witano!
W Delhi kolejny wypasiony hotel, tuż obok Gate of India.
Ale co tam, nie będziemy przecież siedzieć w hotelu. Moi znajomi zabrali mnie wiec na kolacje w wielkim nowoczesnym centrum handlowym.
Chińska restauracja, dim sum, niemieckie piwo i mojito! Co za mix!
Ale głównym celem wyprawy był wypad do kina. Poszliśmy na film z Denzelem Washingtonem Equalizer. Dobry ale brutalny, przy 10 trupie przestałam liczyć!
Kino prawie jak polskie ale... Ostatni rząd to nowoczesne rozkładane fotele z podnóżkami jak biznes klasa w samolocie! Film na leżąco? Proszę bardzo!
Fotele standardowe tez lekko sie rozkładają! A w połowie filmu jest krótka przerwa reklamowa na toaletę i zakup dodatkowego popcornu!
Nowoczesne Indie!!!!!
Film okazał sie bardzo długi i jak tu wrócić do hotelu na drugim końcu miasta? Przecież jak riksiaz usłyszy nazwę hotelu to nas oskubie. Trochę ściemniania i nasza riksza w 20min była na miejscu a to za niecałe 15zl. Sunął niczym bolidem F1 ponoć dlatego, ze sie przede mną popisywał.
Aha wieczoram jest tu zimno... Ja miałam miejsce pośrodku w rikszy, chłopaki dzielnie sie trzymali w mrozie!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz