sobota, 29 listopada 2014

Dzień robala!

Dzisiejszy dzien w Goa zaczął sie troszkę nerwowo... Jako, że mieszkamy w bambusowym domku na plaży to siłą rzeczy dzielimy go z innymi lokatorami...

Np. koleżanka żaba spod prysznica czy chuda jaszurka zza plecaka. Był jeszcze jeden większy jaszczur ale dzisiejsza niespodzianka to wielki robal buszujący w środku walizki. Skończyło sie tak, ze walizka wylądowała na werandzie (z piskami w tle)!

Na śniadaniu w mleku z płatkami a raczej w płatkach z mlekiem, znalazłam ze dwie mrówki.

Pozostałą część dnia  spędziliśmy leżąc w cieniu łódki! Haha, tak tak, jest upalnie a przy łódce miło wieje wiatr od morza (arabskiego)!



Woda jest cudownie ciepła i ja byłam dziś  milion razy popluskać sie.

Na lunch postanowiłyśmy sie nie najadać i kupiliśmy ananasa. 



Ananas okazał sie gigantem, wiec z przejedzenia poszłyśmy z powrotem na plaże!

Tym razem więcej cienia bo M nie opanowała instrukcji obsługi plaży! I G tez już sie zabrazowiła i zaróżowiła miejscami.


Kolejny zachód słońca...

Jutro Kochi, Kerala!








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz