Namaste!
Mała przygoda na lotnisku, bo nieogarnięci Indusi zapomnieli po nas przyjechać. Jeden telefon rozwiązał sprawę, ale przez chwilę można było poczuć sposób funkcjonowania przygodnych pomocnikow.
Lśniące białe BMW zawiozło nas do hotelu, który okazał sie być ulokowany w zupełnie innym miejscu niż pokazywało google maps. Trzeba to zgłębić.
Checkin to kolejna niespodzianka. Dostałyśmy dwa osobne pokoje. Na różnych piętrach. All inclusive. Każdy 1500 pln za noc... trochę wstyd ;)
Zamieniłyśmy na jeden.
Kwiatki pachnące dostałyśmy hihi
OdpowiedzUsuń